czwartek, 23 kwietnia 2015

Kosmetyki Sylveco

Kosmetyki Sylveco

Obecnie mało kto nie słyszał o rzeszowskiej firmie produkującej naturalne kosmetyki, o bardzo wysokiej jakości.
Sylveco produkuje kosmetyki dedykowane głównie dla skóry wrażliwej, alergicznej, suchej, ogólnie - chorej. Ma całkiem bogatą ofertę, którą wciąż poszerza (właśnie weszły do sprzedaży nowe kosmetyki produkowane przez Sylveco - BioLaven oraz wygładzająca odżywka do włosów i maska lniana do włosów).

Bardzo mi się podoba polityka firmy oraz dbałość o estetykę - opakowania kosmetyków są skromne i bardzo ładne, "pękate", książeczki, jakie wydaje firma bardzo ciekawe i mają w sobie wszystkie potrzebne informacje.

Tak piszą sami o sobie:


"SYLVECO jest marką tworzącą wyspecjalizowane kosmetyki przeznaczone dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Wyróżniającym składnikiem naszych produktów jest ekstrakt z kory brzozy, zawierający betulinę i kwas betulinowy – substancje aktywne o wysokiej skuteczności działania i jednocześnie całkowicie bezpieczne. 
Jesteśmy zafascynowani bogactwem przyrody. Naszym celem jest dbałość o naturę i naturalne piękno, stąd na każdym etapie produkcji kładziemy ogromny nacisk na ekologiczne rozwiązania, a nasze kosmetyki tworzymy w oparciu o wyselekcjonowane surowce roślinne tak, by w naturalny sposób przywracały skórze równowagę.

Firmę SYLVECO założył w 1992 r. Stanisław Piela. Dzięki innowacyjnie opracowanej technologii izolacji i oczyszczania triterpenów z kory brzozy uzyskano niespotykanie wysoką czystość związków w konkurencyjnej cenie. Triterpeny (betulina, kwas betulinowy, kwas oleanolowy, kwas ursolowy, amyryna, lupeol) stanowią aktywny surowiec do produkcji preparatów o działaniu regenerującym i pielęgnacyjnym.

Stale rozszerzamy naszą ofertę o nowe produkty, by móc spełnić oczekiwania kolejnych grup odbiorców. "

Testowałam sporo kosmetyków tej firmy, jedne mnie zachwyciły, inne zaś nie, jeszcze inne okazały się świetne po małym "tuningu" receptury ;) Postanowiłam urządzić zbiorową recenzję tych kosmetyków, które mi się bardzo lub średnio spodobały, o rozczarowujących wspomnę na końcu.





1. Tymiankowy żel do twarzy

Opis producenta:


Głównymi składnikami olejku tymiankowego są tymol i karwakrol. Posiada on bardzo silne właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych (m.in. Staphylococcus aureus i Propioniobacterium acnes, które odpowiadają za rozwój zmian trądzikowych). Łagodzi stany zapalne, działa na skórę oczyszczająco i tonizująco. 
Hypoalergiczny, oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem jabłkowym o aktywnym działaniu wygładzającym i rozjaśniającym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza martwy naskórek i reguluje procesy odnowy jego komórek. Żel został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości przeciwzapalne i kojące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, zdrową skórę o równomiernym kolorycie.

Skład: Woda,  Glukozyd laurylowy,  Gliceryna,  Ekstrakt z tymianku pospolitego, Panthenol,  Kwas jabłkowy,  Wodorowęglan sodu,  Benzoesan sodu,  Olejek tymiankowy 

Moja opinia:

W przeciwieństwie do jego rumiankowego brata, tymiankowy Sylveco bardzo mi przypasował. Mam cerę trądzikową, zanieczyszczoną, ale niezwykle wrażliwą. Żel znajduje się w ładnym, pękatym opakowaniu z higieniczną pompką - charakterystycznym dla Sylveco. Konsystencję ma nieco rzadką, kolor złotawy. Pachnie intensywnie tymiankiem - jeżeli ktoś ma kogoś na wsi i uczestniczył w zbiorach tego zioła, wie o co chodzi. Dla większości ludzi żel pachnie po prostu... Pizzą ;) Może to być jednocześnie plus jak i minus. Mi ten zapach nie przeszkadza, nawet się podoba. Niestety w pewnym stopniu pozostaje na skórze.
Żel spełnia swoje zadanie znakomicie. Jest niezwykle wydajny, ładnie się pieni w kontakcie z wodą, dobrze i dokładnie myje skórę. Największą zaletą jest ukojenie podrażnień i brak uczucia ściągnięcia po myciu. Prawdziwy brak ściągnięcia! Coś wspaniałego. Żel ma też działanie rozjaśniające. Z pewnością do niego kiedyś wrócę.



2. Hibiskusowy tonik do twarzy

Opis producenta:

Hypoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik o lekkiej żelowej formule odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przebadany dermatologicznie.

Skład: Woda,  Ekstrakt z hibiskusa,  Gliceryna,  Ksylitol,  Panthenol,  Ekstrakt z aloesu, Glukozyd kokosowy,  Alkohol benzylowy,  Guma ksantanowa,  Kwas fitowy,  Kwas dehydrooctowy 


Moja opinia:

Kupiłam z ciekawości, ponieważ zainteresowała mnie forma toniku. Podobnych używają Azjatki - to taki lekki żel, jakby kolejny etap pielęgnacji, nie tonizuje sam w sobie. 
Pachnie ładnie, jak hibiskusowo-aloesowa herbata ziołowa. Ma ładny, przejrzysto-czerwony kolor. Buteleczka charakterystyczna dla Sylveco, ale z ciemnego plastiku, ładna, estetyczna, pękata. Ten żelo-tonik najlepiej wylać na dłoń i posmarować nim skórę, ewentualnie można go nałożyć na zwilżony wcześniej wacik i tak zaaplikować na skórę. Działanie - jak dla mnie to tylko taki gadżet. Nie zauważyłam żadnego działania na skórę. Ani nie koi, ani nie tonizuje, nic nie robi ;) Może na dłuższą metę ma działanie kondycjonujące. Ma jedną zaletę - wszelkie mazidła chyba lepiej się po nim wchłaniają. Ogólnie - nie kupię ponownie, jednakże wiem, że produkt ma rzesze fanek.




3. Krem pod oczy

Opis producenta:


Chaber bławatek i świetlik łąkowy to znane w medycynie ludowej rośliny o dobroczynnym działaniu na oczy. Zawarte w naszym kremie zapewniają najdelikatniejszej i najcieńszej skórze wokół oczu długotrwałą ochronę i ukojenie. Starannie dobrane składniki aktywne kremu pozwolą zmniejszyć cienie i obrzęki, usunąć objawy zmęczenia, poprawiając jednocześnie sprężystość skóry.


Hypoalergiczny, łagodzący krem pod oczy przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły sięekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnie dobranej, bezzapachowej formule, krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej właściwy poziom nawilżenia oraz sprężystość. Usuwa objawy zmęczenia i zaczerwienienia, hamuje procesy starzenia się skóry.



Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Lupeol, Oleanolic Acid.

Moja opinia:

Dobry krem. Opakowanie praktyczne i ładne, z pompką. Działa jak należy: odżywia, nawilża okolice oczu. Dodatkowo przyjemnie odświeża, koi skórę i łagodzi podrażnienia. Oczywiście skład jest bardzo dobry. Niestety, jak to zwykle bywa - u mnie na dłuższą metę nie nawilżał wystarczająco, dlatego już się z nim pożegnałam. 

4. Krem brzozowo-nagietkowy

Opis producenta:



Skórze wrażliwej, podrażnionej, z występującymi stanami zapalnymi służą okłady z nagietka lekarskiego. W codziennej pielęgnacji sięgnijmy po przywracający równowagę krem z ekstraktem z tej cennej rośliny leczniczej, której działanie przeciwbakteryjne i oczyszczające wzmacniają skuteczność kosmetyku. 

Hypoalergiczny krem brzozowo-nagietkowy z betuliną
 powstał w oparciu
o składniki naturalne, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry. Głównymi substancjami aktywnymi są betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane
z kory brzozy, które łagodzą stany zapalne i regenerują tkankę skórną w przypadku uszkodzeń. Działanie przeciwzapalne i kojące kremu jest wzmocnione dodatkiem ekstraktu z nagietka, który również odżywia i oczyszcza, przywracając skórze równowagę.

Skład: Woda,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Wosk pszczeli,  Olej z pestek winogron, Betulina,  Stearynian sodu,  Kwas cytrynowy,  Ekstrakt z nagietka lekarskiego 



Moja opinia:

Taki typowy tłusty krem kojący. Niby powinie być świetny... Być może dla suchej skóry sprawdziłby się lepiej, ale mojej trądzikowej nie jest w stanie nawilżyć sam. Stosowany kilka dni z rzędu powoduje zapchanie porów i powstawanie ropnych krostek, twarz jest podrażniona. Faktem jest jednak, że leczy. Raz sprawił, że po oparzeniu wrzątkiem nie porobiły mi się pęcherze, rana szybko się zagoiła, została tylko plama. Drugi raz, gdy przepaliłam skórę na dłoni (jak ktoś ma automatyczną smycz dla psa i kiedyś złapał sznurek zamiast plastikowej "rękojeści", to wie, o co chodzi), a jest to rana długo gojąca, krzyżówka poparzenia ze zdarciem skóry, okropieństwo - to także ogromnie pomógł. Nie ślimaczyło się tak i nie goiło tak długo, jak zwykle.

Ostatnio znalazłam zastosowanie dla tego kremu i dodatek, który uczynił z niego rewelacyjny krem na noc - Dodaję do niego sporą, naprawdę sporą dozę białej glinki. Dzięki temu krem lepiej się wchłania, nie zapycha, a rano buzia jest mięciutka, jednolita, ukojona - dzięki temu zużyłam go do końca z przyjemnością.



5. Pomadki: rokitnikowa oraz peelingująca

Rokitnikowa:


Skład: Glycine Soja (Soybean) Oil, Beeswax, Lanolin, Hippophae Rhamnoides Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Butyrospermum parkii (Shea Butter) Fruit, Theobroma Cacao Seed Butter, Betulin, Carnauba Wax, Cinnamonum Cassia Oil

Peelingująca:

Olej sojowy,  Wosk pszczeli,  Cukier trzcinowy,  Lanolina,  Olej z wiesiołka,  Wosk carnauba,  Masło kakaowe,  Masło karite (Shea),  Betulina,  Olejek z gorzkich migdałów.


Moja opinia:


Obie są świetne. MUST HAVE. Rokitnikową noszę przy sobie, gdy nie ma mnie w domu. Cudownie pachnie słodkim cynamonem, odżywia, natłuszcza i nawilża usta.
Wersji peelingującej używam będąc w domu i na noc - przez to, że zawiera dużo cukru trzcinowego, ładnie peelinguje usta, usuwając skórki. Pachnie mocno słodkimi migdałami. Nawilża, odżywia, a przy tym pomaga przy suchych skórkach.

Moje usta są w świetnej kondycji dzięki tym pomadkom!








6. Balsam kojący Sylveco

Opis producenta:



Balsam do ciała z ekstraktami z brzozy białej oraz krwawnika pospolitego przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry podrażnionej, wymagającej regeneracji i ukojenia. Regularne stosowanie sprawia, że odzyskuje ona właściwe, długotrwałe nawilżenie i równowagę, staje się bardziej odporna na działanie szkodliwych czynników. Specjalnie opracowana kompozycja składników pozwala odżywić skórę oraz przywrócić jej miękkość i elastyczność. Dzięki lekkiej, chłodzącej formule balsam doskonale się rozprowadza i wchłania, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną i zrelaksowaną.
Przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Balsam posiada delikatny orzeźwiający zapach naturalnego olejku eterycznego z mięty pieprzowej.


Wskazania: pielęgnacja przesuszonej i podrażnionej skóry ciała, po kąpieli, opalaniu, depilacji.

Skład: Woda,  Olej z pestek winogron,  Triglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego, Gliceryna,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Stearynian glicerolu,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Ekstrakt z krwawnika pospolitego, Witamina E,  Olejek miętowy,  Alkohol benzylowy,  Betulina,  Ekstrakt z aloesu, Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy 

Moja opinia:

Balsam jest dostateczny +. Spodziewałam się nawilżenia, odżywienia mojej suchej i wrażliwej skóry. Ostatecznie balsam słabo nawilża, tylko stosowanie na dłuższą metę nieco poprawia stan skóry, wchłania się i nie ma po nim śladu. Pachnie intensywnie miętą, jak napar z mięty - mi się podoba. Daje delikatniutkie uczucie schłodzenia. Myślę, że byłby super po oparzeniach słonecznych, czy też w solarium, bo koi, tego nie można mu odmówić. Mimo tej zalety, prawie 40 złotych za balsam, który tak działa i bardzo słabiutko nawilża, to zdecydowanie za dużo. Nie kupię ponownie.




7. Wygładzający peeling

Opis producenta:

Hypoalergiczny peeling z korundem, stworzony na bazie oleju palmowego, przeznaczony do oczyszczania skóry suchej, dojrzałej, zmęczonej, wymagającej odnowy. Drobinki ścierające są mocne, ale w połączeniu z delikatną formułą, skutecznie złuszczają martwy naskórek, nie wywołując podrażnień. Peeling zawiera także cenny olej słonecznikowy, który działa przeciwrodnikowo, opóźniając efekty starzenia. Systematycznie stosowany zwiększa wchłanianie substancji aktywnych, ujednolica koloryt, a dzięki pobudzeniu mikrokrążenia zwiększa odżywienie skóry i jej szybszą odnowę. 


Skład: Elaeis Guineensis Oil, Alumina, Cera Alba, Lauryl Glucoside, Zea Mays Starch, Helianthus Annus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Laurus Nobilis Leaf Oil. 

Moja opinia:


Bardzo, bardzo dobry peeling mechaniczny. Zawiera ogrom drobinek korundu. Peeling jest bardzo ostry! Trzeba być bardzo delikatnym, aby nie porysować skóry. Dobrze jest nakładać go mocno mokrymi dłońmi, wtedy działa łagodniej. Nie należy też trzeć skóry! Delikatny masaż, bez nacisku. Fakt, że jest w formie tłustej, treściwej, sprawia, iż po zastosowaniu i spłukaniu, buzia jest gładka i natłuszczona - polecam z tego względu stosować go tylko na noc. 








8. Arnikowe mleczko oczyszczające


Opis producenta:

Hypoalergiczne, delikatne mleczko oczyszczające, przeznaczone do każdego rodzaju cery, szczególnie wrażliwej, cienkiej i przesuszonej. Łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i makijaż (również wodoodporny). Zawiera wyciągi z kwiatów arniki górskiej i kory brzozy białej o działaniu antyoksydacyjnym, wzmacniającym kruche naczynka i opóźniającym procesy starzenia. Połączenie składników nawilżających i regenerujących zapewnia skórze właściwą ochronę, dając jej uczucie świeżości i ukojenia. W składzie mleczka znajduje się także olej rycynowy o właściwościach wzmacniających brwi i rzęsy.
Produkt bezzapachowy, o pH neutralnym dla skóry, nie zawiera detergentów. Przebadany dermatologicznie. 

Skład: Woda, Olej sojowy, Olej rycynowy, Gliceryna, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Betulina, Ekstrakt z arniki górskiej, Witamina E, Panthenol, Alkohol cetylostearylowy, Alkohol benzylowy, Kwas dehydrooctowy

Moja opinia:

REWELACJA.
Mleczko jest zapakowane w charakterystyczne dla Sylveco ładne, pękate, poręczne opakowanie z pompką. Skład - cudo. Pachnie delikatnie, kremowo-ziołowo, według mnie ten zapach jest bardzo przyjemny i niezwykle subtelny. Makijaż zmywa perfekcyjnie - co prawda ja na co dzień na twarz używam jedynie kryjącego pudru i różu, ale zawsze mam wytuszowane rzęsy oraz kredkę do powiek, podkreślam też brwi cieniem oraz usta szminką. Mleczko radzi sobie doskonale z makijażem, pozostawiając skórę czystą, pachnącą i mięciutką, ale nieprzetłuszczoną. Jestem zachwycona i zdecydowanie mleczko jest jednym z trzech kosmetyków, które nie sprawiają cierpień mojej skórze i oczom przy demakijażu.





Jeśli chodzi o totalne niewypały, to na pewno wspomniany powyżej rumiankowy żel do twarzy. Bardzo podrażniał moją skórę, była czerwona, sucha i ściągnięta. Miałam też wysyp, pewnie spowodowany oczyszczeniem, ale w połączeniu z podrażnieniem, jaki żel powodował, to wyczerpało moją cierpliwość. Absolutnie nie.
Żele do ciała - zarówno "delikatny" jak i "kremowy" wysuszały mi skórę, i to mocno.
Tak samo niewypałem okazał się balsam myjący do włosów - włosy były suche, spuszone, skóra głowy swędziała.

Oczywiście to wszystko to moja subiektywna opinia. Kosmetyki Sylveco są rewelacyjnej jakości i każdemu polecam je wypróbować!


sobota, 24 stycznia 2015

O mojej pielęgnacji na dzień dzisiejszy cz. 3 Okolice oczu

Hej,

kolejny wpis z niesamowitej serii... Heh.


Napiszę o mojej pielęgnacji okolic oczu i ogólnie - jak powinno się to robić.

Mam kilka ulubionych kremów i żeli na okolice oczu, przetestowałam też różne produkty i wiele mi odpowiadało.
Przede wszystkim - nie mam problemów "z oczami", prócz niesamowitej wrażliwości skóry i oczu. Gdybym nie dbała o tę sferę, szybko skóra byłaby czerwona i zaczęłaby się łuszczyć. Masa kosmetyków mnie uczula i zwyczajnie robi krzywdę.
Poza tym, jestem trochę szczęściarą... Ani nie mam cieni pod oczami, ani mi te okolice nie puchną, nic. Mam małe zmarszczki mimiczne, ale delikatne. To wszystko. Raz na 150lat budzę się ze "zmęczonymi" oczami, a raz kiedyś zanotowałam cień pod oczyma.

Pamiętajmy, że jak nakładamy krem/żel, trzeba oko delikatnie masować palcem serdecznym, robiąc okrężne ruchy do wewnątrz, nie naciskając, jak najdelikatniej, ewentualnie/i wklepywać opuszką. Pozostawić do wchłonięcia.
Oczy lubią też np. masaż kostką lodu :)

Na co zwracać uwagę przy zakupie? Na skład. Kremik lub żel powinien być nawilżający, odżywczy, ale nie za ciężki, powinien zawierać składniki odświeżające, kojące i przeciwzmarszczkowe.

Kremy pod oczy powinny zawierać konserwanty. Nie całą masę, ale powinny być zakonserwowane, bo jak taki krem się zepsuje i dostanie do oka, to... Będzie lipa. Pamiętajcie - konserwanty nie są złe. Są dobre i potrzebne, ale w odpowiedniej ilości i odpowiednim rodzaju.

Czego NIE powinien zawierać krem? Jakie kremy mi się nie podobały, ale mogą podobać się innym?


Najlepiej, jeśli nie będzie zawierał parafiny i pochodnych (chyba, że do skóry bardzo suchej, wiotkiej, słabej, np. krem pod oczy Ava Mustela). No i oczywiście tony konserwantów. Tony. 


Nie lubię żeli Flos-lek, bo niby żele, niby ziołowe, a jednak większość mnie podrażniała. Składy niby okej, niby nie tak dużo konserwantów, ale w sumie... Nic nie robiły.Takie zwyklaki.

Kremy z Oeparol dosłownie wypalały mi oczy, skóra piekła, czerwona. Robiłam dwa podejścia - NIGDY więcej.

Co powinno wobec tego siedzieć w kremie? 


Kwas/żel hialuronowy, ekstrakt ze świetlika, zielonej/białej herbaty, alantoina, pantenol, masło shea, masło kakaowe, oleje (arganowy na przykład), kolagen, ekstrakt z babki lancetowatej, oczaru wirginijskiego, chabru, bławatka, rumianku itp. itd., fajnie jak jest na wodzie aloesowej/różanej/lawendowej, jak ma peptydy, witaminę E, witaminę C. glicerynę, może mieć trójglicerydy i lekkie silikony. 


Jakie kremy ja mam/lubię/polecam?


1. Fitomed, krem pod oczy nr 10


Aqua, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Argania Spinosa Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.


Kremik zawiera wszystko, co do szczęścia potrzebne, Działa fajnie - okolice oczu są nawilżone, rozjaśnione, przyjemnie odświeża, "budzi" i koi skórę. Zero podrażnienia, zero pieczenia. Wchłania się bardzo dobrze, mimo, że jest treściwy. Niestety, dla bardzo suchej skóry nie przyniesie ukojenia. Zamówiłam na stronie producenta, za 19,90zł.


2. Żel ze świetlikiem i kolagenem Gorvita


Kupiony w sumie przypadkiem, bo skusił mnie skład. 


Aqua, Propylene, Glycol, Glycerin, Euphrasia Officinalis Herb Extract, Sodium Hyaluronate, Saluble Collagen, Camellia Sinensis Extract, Centaurea Cyanus Extract, Plantago Lancelota Extract, Carbomer, Triethanoloamine, Methylparaben, Allantoin, D-Panthenol.


Krem mnie pozytywnie zaskoczył. Cena też - niecałe 8 złotych. Jest to lekki żel. Nie nawilża spektakularnie, ale wspaniale odświeża, pomaga na opuchliznę i ewentualne "zacienienie", też "budzi". Ma dobry skład. Jest lżejszy niż Fitomed.


3. Krem pod oczy z Q10 Rival de Loop, Rossman


Kupiłam, gdy potrzebowałam kremu, a nie miałam kasy ;) Kosztował około 8 złotych.


Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Isononanoate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Zea Mays Germ Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Glucoside, Phenoxyethanol, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Lactate, Sodium PCA, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Disodium Edta, Ubiquinone, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Pentolactone, Glyceryl Stearate, Sodium Benzoate, Fructose, Glycine, Inositol, Lactic Acid, Niacinamide, Urea, Glyceryl Oleate, Palmitoyl Tripeptide-5.


Mamy glicerynę, olej makadamia, olej winogronowy, olej z kiełków kukurydzy, witamina E, pantenol, masło shea, mleczan sodu, koenzym Q10, lecytyna sojowa, witamina A, humektant, fruktoza, inozytol, kwas mlekowy, nacynamid, mocznik, peptyd przeciwzmarszczkowy.


Za taką cenę, powiem Wam, że skład jest wspaniały. Nawilża na poziomie dostatecznym. Dobry, bardzo dobry, dla osób, które nie mają problemów ze skórą wokół oczu, chcą zapobiegać zmarszczkom. 


4. Alterra, Rossman krem z ekstraktem z dzikiej róży


Aqua, olea europaea oil,*, alcohol*, glycerin, tricaprylin, chondrus crispus extract, simmondsia chinensis oil*, glycine soja oil*, butyrospermum parkii butter*, rosa canina oil*, argania spinosa oil*, sodium hyaluronate, vitis vinifera fruit extract*, ubiquinone, ceramice 3, lecithin, lysolecithin, hydrogenated palm glycerides, brassica campestris (rapeseed) sterols, helianthus annuus seed oil, tocopherol, ascorbyl palmitate, parfum**, limonene**, citronellol**, geraniol**, linalol**, cytral** 


Niegdyś mój ukochany krem, teraz nie widzę go w żadnym Rossmanie. Kosmetyk wegański. Skład możecie sobie sami odszyfrować, ale ja nie będę się rozwodziła, bo... Nie jest już chyba dostępny.

Nawilżał, odświeżał, koił, pięknie pachniał - no cudo wprost. Kosztował około 10 złotych. 

5. Ava, Eco-linea, rewitalizujący krem pod oczy


Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Phytosqualan , Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (and ) Olea Europaea (Olive ) Oil Unsaponifiables (and) Hydrogenated Vegetable Oil (and) Glyceryl Stearate (and) Glycine Soja (Soybean) Sterols (and) Beta-sitosterol (and) Tocopherol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Olive Oil Eco*, Zea Mays Starch* , Cetearyl Alcohol, Glycerin, Althea Officinalis Root Extract*, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Sodium Dehydroacetate, Xantan Gum, Zingiber Officinalis Root Extract*, Lavandula Officinalis, Cymbopogon Schoenanthus, Dehydroacetic acid, Benzyl alcohol, Potasium Sorbate, Sodium Benzoate.


Obiecywałam sobie dużo po tym kremie ze względu na skład, który jest naprawdę dobry. Niestety - nawilżał na poziomie podstawowym i tyle. Dobry dla osób, które nie mają żadnych problemów z okolicami oczu, ale dbają o nawilżenie i o to, żeby używany produkt miał dobry skład.


6. Sylveco, krem na okolice oczu

Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate and Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii Butter, Squalane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Euphrasia Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Betulin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Lupeol, Oleanolic Acid.

Kupiłam oczywiście pod wpływem składu. Krem znajduje się w ładnym opakowaniu z praktyczną i higieniczną pompką. Skład jest rewelacyjny. Kolejny krem, który rokował, że będzie super, ale jak zwykle niedostatecznie nawilżał okolice oczu. Dodatkowo odświeża, niweluje opuchliznę i cienie pod oczami. Koi podrażnienia.

Na koniec wspomnę o doskonałych dodatkach do pielęgnacji oczu, jakie każda z nas powinna mieć. Chodzi o płatki pod oczy dwóch rodzajów:


1. Prestige Cosmetics, Hyaluronic Repair i Active Lifting


Składy mają prawie identyczne. Właściwie polecam Hyaluronic Repair, bo nie zawierają parafiny, a mają dodatek złota. To produkowane przez polską firmę płatki (ta firma znana jest też ze świetnych, niedrogich kremów do twarzy Exclusive). To, co robią, jest fenomenalne. Przetestowałam je na Mamie. Kupiłam pod wpływem składu, dla niej. Mama ma chyba wszystkie możliwe "oczne" problemy. Zmarszczki, worki pod oczami, cienie, opuchlizna, opadająca powieka. Po 20 minutach z tymi płatkami, skóra jest mocno rozjaśniona, silnie nawilżona, opuchlizna znacznie zredukowana, skóra napięta. No jak po jakimś chirurgicznym zabiegu! Mamie każę stosować 2x w tygodniu. Dla osób z niewielkimi problemami to raz na tydzień-dziesięć dni. Fenomenalny kosmetyk za niską cenę.


Active Lifting: Aqua, Glycerin, Sargassum Filipendula Extract, Chitosan, Propylene Glycol, Allantoin, Collagen, Allantoin, Hydroxyethylcellulose, Carrageenan, Parafinum Liquidum, Hyaluronic Acid, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Sodium Laureth Sulfate, Propylparaben, Methylparaben.


Hyaluronic Repair:  Aqua, Glycerin, Sargassum Filipendula Extract, Chitosan, Propylene Glycol, Allantoin, Collagen, Hydroxyethylcellulose, Carrageenan, Hyaluronic Acid, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Sodium Laureth Sulfate, Propylparaben, Methylparaben, Gold.


2. Efektima, Hialu-lift i Wine Therapy


Tak jak w poprzednim przypadku - super cena i doskonałe działanie. Warto używać naprzemiennie tych z Prestige Cosmetics i z Efektimy.


Skład: Aqua, Hydrolyzed Soy Protein, Niacinamide, Propylene Glycol, Algae Extract, Hyaluronic Acid, Allantoin, Beta-Glucan, Glycerin, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Panthenol, Phenoxyathanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Ascorbic Acid, PVM/MA Copolymer, Petrolatum, Red Wine Extract, Carbomer, Disodium EDTA, Rose Flower Oil, Tocopherol, Vitis Vinifera Seed Extrac, Iodopropynyl, Butylcarbamate, Polysorbate 20. 

Skład: Aqua, Hydrolyzed Soy Protein, Niacinamide, Panthenol, Sodium Benzoate, Propylene Glycol, Algae Extract, Hyaluronic Acid, Beta-Glucan, Allantoin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Ascorbic Acid, Sodium Heparin, Carbomer, Disodium Edta, Vitis Vinifera Fruit Extract, Rose Flower Oil, Tocopherol, Iodopropynyl Butylcarbamate, Gold, Polysorbate 20 (16.06.2014.)


Pozdrawiam!


środa, 21 stycznia 2015

O mojej pielęgnacji na dzień dzisiejszy cz. 2 Ciało

Witam ponownie :)

Dzisiaj o skórze na ciele ;) Mam skórę bardzo wrażliwą, suchą, alergiczną. Odkąd biorę tabletki, traci też na jędrności.
Największy problem mam ze znalezieniem produktu do mycia, który mnie nie podrażni, nie uczuli i nie wysuszy skandalicznie. Tutaj wypiszę kosmetyki, które mam lub do których wracam.


-Mycie ciała

Do dzisiaj nie znalazłam debeściaka do mycia ciała. Osławione żele Sylveco wysuszają moją skórę, żele i produkty do mycia Babydream również. Testuję różne produkty, od mydeł po żele, zwracając uwagę na składy.

Do tej pory spisywały się:

1. Ziajka, żel do mycia ciała i włosów

Bardzo delikatne, przyjemnie pachnące, dobre składowo i tanie myjadło. Nie robi krzywdy - zero czerwonych plamek. Wysusza na poziomie "do przyjęcia". Żel jest nieco niewydajny, ale bardzo tani. Można z powodzeniem używać go do całego ciała i włosów.

2. Fitomed, żel do higieny intymnej (i ciała) lub żel do mycia twarzy suchej i wrażliwej

Dobrze myje, ma dobry skład, ładnie pachnie i jest niezwykle łagodny. Nie wysusza skóry, nie podrażnia. Jeden z lepszych kosmetyków w moim życiu. Wspaniale nadaje się do mycia włosów, są po nim bardzo ładne. Od stóp do głów - myje i nawilża.

3. Mydło w płynie z wodą z Morza Martwego White Flower

Ostatni nabytek. Skład świetny, mydło dostępne w Rossmanach, za około 13zł. Dobrze myje skórę, pozostawia ją bardzo gładziutką, nie wysusza wcale. Przy tym jest tak wydajne, że wydaje się to być niemalże niemożliwe, a jednak. Niestety do włosów zupełnie się nie nadaje, a szkoda, bo miałby okazję zostać moim ulubieńcem.

4. Mydło Marsylskie 

Marsylskie? Tak. Takie prawdziwe, na oleju palmowym. Najlepsze, co miałam do mycia! Nawet włosy bez zakwaszania zostawiało ładne. Obecnie mam pewien problem ze znalezieniem czystego mydła marsylskiego bez konserwantów. Mydła naturalne są stałym elementem mojej pielęgnacji. Chyba czas poszukać mydełka marsylskiego i znów mieć je w zanadrzu.


-rękawica peelingująca Kessa i gąbka Syrena

Po co kupować peeling i brudzić wannę/prysznic drobinami, skoro można kupić Kessę i Syrenę? Nic tak wspaniale nie złuszcza i nie peelinguje jak te cuda. Rękawica jest praktycznie niezniszczalna. Szybko schnie, jest wygodna w użyciu, wystarczy ją prać, nie niszczy się. Gąbkę należy wymieniać, ale jest doskonała na cellulit i ogólnie, do porządnego mycia ;)

-błoto oraz sól z Morza Martwego Mineral Flower

Uznałam, że ciału także należy się jakieś spa, więc dodaję do kąpieli błota. 10-15 minut kąpieli i masowania. Efekty są. Ujędrnienie, skóra lepszej jakości, gładziuteńka i wielka ulga i relaks. Błoto to absolutny must have i hit, bo nigdy po niczym nie miałam tak pięknej skóry, jak po kąpieli i dokładnym myciu naturalnym mydłem, a następnie peelingu szorstką rękawicą i natarciu się błotkiem z Morza Martwego. Sól doskonale zmiękcza wodę, sprawia, że ciało i kości odpoczywają, wzmaga efekt gładziutkiej skóry.

Nawilżanie:

-balsam do ciała 

W tej chwili dziecięcy Hipp i jestem niezmiernie zadowolona. Nawilża naprawdę trwale, ładnie pachnie, ma świetny skład i jest wydajny.

-antyperspirant

Tutaj jest różnie. Cały czas cisnę jakieś naturalne spreje w poszukiwaniu eko, bio produktu, dzięki któremu nie będzie się śmierdzieć starą ścierą tylko ogólnie - nie będzie się śmierdzieć ;)

-super natłuszczacze - Alantan Plus <3

-potrzebna sprawa :D Jako super natłuszczacz zawsze mam w posiadaniu Alantan. Natłuszczanie, kojenie, gojenie. Używam go do wszystkiego, na każde przesuszenie, podrażnienie, na tatuaże, do ust, na okolice oczu, dodaję do balsamu - jest obowiązkowy!

-olej kokosowy

Cud natury. Zawsze go mam. Jem go (obowiązkowy suplement diety!), wcieram we włosy, w ciało. Szkoda, że akurat u mnie nawilża skórę bardzo niedostatecznie, niezależnie od tego, czy stosuję go na skórę suchą czy mokrą. Za to do włosów spisuje się dobrze, do okolic oczu również, jest doskonały do demakijażu twarzy oraz jako remedium na problemy związane ze stanami zapalnymi w okolicach intymnych.

O takich bzdurach tak obowiązkowa tarka do stóp czy golarka (tak, przedwieczna jestem, że sosuję kolarkę, ale nie umiem pasty cukrowej ani wosku, toteż olałam sprawę i przyjaźń z golarką trwa w najlepsze) nie muszę chyba pisać ;)

Z racji ŁZS raz na tydzień lub dwa korzystam "całościowo" z Nizoralu. Od stóp do głów i problem jest trzymany w ryzach.

wtorek, 20 stycznia 2015

O mojej pielęgnacji na dzień dzisiejszy cz.1 Twarz

Ponieważ dawno się nie udzielałam na blogu, myślę, że przyda się małe resume o tym, jakie problemy skórne reprezentuję ;) I jak sobie z nimi radzę...

Najpierw napiszę o twarzy.

Otóż od lat mam skórę trądzikową, tłustą. Teraz jest to już acne tarda, czyli trądzik "dorosły". A więc nie opuści mnie, skubaniec. Przez lata stosowania wieeeelu kosmetyków, dermokosmetyków i leków, moja skóra silnie się uwrażliwiła. Jest teraz wrażliwa, czasami przesuszona, a także alergicznie reaguje na różne składniki.

Obecnie jestem bardzo zadowolona z mojej pielęgnacji. Co do buzi - raz jest super, raz gorzej. Czasami zdarzają mi się niespodzianki, ale rzadko. Ostatnio akurat miałam gorszy okres, jakieś dwa miesiące, jednak wszystko już "ogarnęłam".

Niektóre kosmetyki są stałe w mojej kosmetyczce, inne zmieniam, do jeszcze innych chętnie wracam. Opiszę głównie te stałe, a następnie nowości i spostrzeżenia.

Póki co, wygląda to tak:

-mleczko do demakijażu

Są dwa cuda, których używam na zmianę. Pierwsze, to mleczko AA Help do cery atopowej, drugie to Sylveco arnikowe. Oba są niezwykle łagodne, dobrze zmywają makijaż. Oba mają dobre składy, choć Sylveco ma lepszy. Oba dobrze zmywają makijaż, choć AA dużo lepiej sobie radzi.

-żel/mydło do twarzy

Jestem ciągle w fazie testów. Kupuję naturalne mydełka (najlepiej z glinką białą, żółtą itp.), myję twarz żelem Fitomed, mydłem marsylskim, mydełkiem w płynie White Flowers - różnie. Zwykle stosują gąbeczkę celulozową, żeby lepiej oczyścić skórę.

- kwasy i retinoidy:

Recenzja kwasu Iwostin Re-liftin dopiero się pojawiła. Teraz używam Lucidin. Zwykle używam 2-3 dni, potem robię 1 dzień przerwy na nawilżanie, potem wchodzi 2-3 dni na retinoid Izotziaja i znów nawilżanie. Kwasy i retinoidy trzymają moją trądzikową skórę w ryzach, dodatkowo działają przeciwzmarszczkowo.

-nieśmiertelne serum lemon z Biochemii Urody

Kosmetyk, któremu zawdzięczam wyleczenie ze strasznej, cystowej postaci trądzika. Nie wiem, co by było ze mną, moim samopoczuciem i życiem, gdyby nie ten produkt. Używam go różnie - czasami jeden wieczór, czasami dwa-trzy z rzędu. Czasami kilka miesięcy go nie mam w kosmetyczce. W razie potrzeby, gdy skóra jest podrażniona, coś wyskakuje. Robi to, co zawsze. Koi, łagodzi, rozjaśnia, leczy - cudo.

-nieśmiertelna biała glinka w postaci sypkiej

To także kosmetyk, który niegdyś wielce mi pomógł i wciąż to czyni. Biała glinka działa wspaniale, a nie podrażnia jak zielona to robiła. Wyciszenie zmian, zaczerwienień, ukojenie, ujednolicenie skóry, działanie matujące, regulujące i oczyszczające. Używam raz na tydzień-dwa, dodaję do kremów, dodaję do pasty do zębów samorobionej - rewelacja.

-woda termalna lub tonik

Woda termalna to coś wspaniałego. Koi, odświeża, daje niesamowite uczucie, jest w stanie zlikwidować nawet podrażnienia. W przypadku problemów finansowych zawsze kupuję tonik firmy Rival De Loop, gdyż ma prosty skład i działa podobnie do wody.

-peeling enzymatyczny

Jeśli chodzi o peeling enzymatyczny, wybieram te z ekstraktem z bromelainy i papainy. Są najlepsze. Lubię ten w postaci sypkiej z Biochemii Urody, marzę o wypróbowaniu tego z Organique.

Jeśli chodzi o twarz, byłoby na tyle :)

Poszukuję wciąż kremu idealnego - aby się spisywał na dzień.

Ciało, włosy oraz... okolice oczu dostaną swoje oddzielne posty :) Kolorówka także.

Ava Acne Control - antybakteryjny żel myjący

Witam,

chciałabym dzisiaj opowiedzieć Wam o żelu do mycia buzi Ava Acne Control, który kupiłam będąc w Rossmanie. Był w promocji, zerknęłam na skład i... Wybrałam się do kasy :)
Zawsze kupując żel do mycia buzi czy ciała, muszę pilnie zwracać uwagę na skład, a to i tak nieraz nie pomaga. Moja skóra jest bardzo wrażliwa, skłonna do przesuszania, podrażnień, swędzenia, czerwonych placków. Przetestowałam setki produktów.
Z twarzą jest o tyle trudniej, że mam cerę trądzikową, a więc muszę ją dobrze, ale delikatnie oczyścić, toteż gdy tylko znajdę "ciekawy" składowo i niedrogi produkt, kupuję dla testów.

Producent tak opisuje kosmetyk:

"Antybakteryjny żel myjący z olejkami eterycznymi, bez parabenów.
Głęboko oczyszcza skórę z martwych komórek naskórka i innych zanieczyszczeń. Normalizuje wydzielanie sebum oraz zapobiega rozwojowi bakterii utrzymując naturalne pH skóry. Cera staje się gładka i matowa a pory są widocznie zmniejszone.
Sposób użycia: niewielką ilość żelu nanieść na twarz i szyję. Myć delikatnie masując, omijając okolice oczu. Spłukać obficie ciepłą wodą.

Skład: Aqua, Coco Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Lactitol, Xylitol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Carbomer, Triethanolamine, Hydrogenated Jojoba Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Oil, Lavandula Officinalis Oil, Cymbopogon Schoenanthus (Lemongrass) Oil.

Cena: 13,15zł / 150ml"


Jak sami widzicie, skład jest super. Bez agresywnych SLS, delikatne oczyszczanie: coco glucoside i cocamidopropyl betaine, gliceryna, xylitol, lacitol, olej jojoba, olejek z drzewa herbacianego, lawendowy i lemongrasowy.






Żel jest zamknięty w wygodnej tubie, nie za miękkiej, nie za twardej. Oprawa graficzna skromna i miła dla oka - jak lubię, bez bajerów ;)
Konsystencja? Lekki żel z małymi, niebieskimi drobinkami. Fotka obok do wglądu :)

Żel nie pieni się szalenie jak te z slsami, więc jak ktoś nie znosi takich, nie będzie zadowolony. Pieni się dobrze, jak na taki bez spieniaczy, wygodnie się go używa, nie spływa, ma odpowiednią konsystencję.

Zapach tego kosmetyku to kwestia sporna. Ja jestem zachwycona. To świeży, uspokajający, lawendowo-cytrynowy zapach. Po prostu cudny, relaksujący. Po przeczytaniu opinii w internecie wiem jednak, że niektórym się nie podoba.
Żel dobrze myje buzię. Nie wiem, czy zmywa makijaż - to żel, nie powinien zmywać makijażu tylko myć skórę już bez tapety. Zawsze irytowało mnie obniżanie ocen kosmetyków za to, że nie robią czegoś, czego wcale nie mają robić ;)
Otóż żel pięknie myje buzię już oczyszczoną mleczkiem do demakijażu. Wszelkie resztki są zmyte, twarz oczyszczona. Jest delikatny - nie ściąga skóry. Oczyszcza i łagodzi. Jestem z niego niezmiernie zadowolona i myślę, że nadaje się do każdego rodzaju skóry - nie tylko trądzikowej. Na pewno będę do niego wracała i szczerze polecam!